środa, 27 czerwca 2012

niech tu nie będzie tak smutno, myślę
niech ożywię tę blogową duszę

pokojowy zegar odmierza czas,
wskazówki wybijają rytm
maszyna im wtóruje, szyjemy

ale najpierw coś o słowie
recykling

Każdy z nas wie, co oznacza. Mówiono w szkole, mówi się na ulicach. Recykling jest w modzie. Kiedy nadprodukcja jest już faktem pewnym, śrubą w brzuchu, wyrzutem sumienia - staje się jak zjawiskiem negatywnym, tabu niemal. Recykling jest refleksją. Refleksja jest w modzie. Recykling jest w modzie.

Od sztuk, poprzez architekturę, idee. Wszędzie.
Nam, Polakom, recykling nieźle wychodzi, o ironio. I nie ze względu, na świadomość, której, de facto, czasami brakuje. Względy finansowe, położenie na wschodzie i pewna mentalność pozwalają nam na bycie ECO. Sklepy z odzieżą używaną, dziedziczenie fotelu po dziadku, etc, etc. Tylko czemu, pytam, mamy z tego powodu kompleksy?
Chcę pokazać, że recykling jest warty świeczki, i to nie dlatego, że jest modny na zachodzie, czy popularny na wschodzie. Chcę pokazać, że recykling można oswoić, ubrać. Że może być świadomy, że może odzwierciedlać naszą estetykę.

Śledźcie te ruchy, jeśli chcecie być na bieżąco z kształtowaniem się kierunków w sztukach i myśleniu. W modzie polskiej mamy Maldoror'a używającego materiału ze spadochronów do szycia ubrań, mamy Nenukko z vege-tkaninami, mamy Paulinę Plizgę zszywającą pasy materiałów ze sobą.
We Wrocławiu zaś jest "Złe mięso", gdzie na suficie wiszą skrzynie, stół zrobiony jest z korka, a we wtorki jest pizza za 12 złotych. Oby więcej takich ruchów.

A teraz kilka obrazków, jak na porządnego bloga przystało.